Radża Joga :: Biblioteka Radźa Jogi :: Radża Warsztaty
» Radża Joga » Biblioteka Radźa Jogi » Kurs wprowadzający w Radźa Joga » Część 7. Nijama

Follow us on:
UNIWERSYTET HIMALAYA
NAUKI MISTRZÓW
Ezoteryczny Uniwersytet
Duchowy HIMALAYA
Zapraszamy wszystkich chętnych do podjęcia duchowych studiów korespondencyjnych.
Po zarejestrowaniu będziesz otrzymywać dwa razy w tygodniu Duchowe Orędzie Himalajskich Mistrzów w postaci lekcji i wykładów.
Liczba studentów: 878
Zarejestruj się
Biblioteka Wiedzy Ezoterycznej - katalog
SATSANG on WEB
Himalaya Master - odpowiedzi na pytania Uczniów, Studentów
Zbiory nauk duchowych:
Sûtry: HRIDAYA (Apokryfy)
Udâny: PMH
Ćakramy
Tajemna Wiedza o Ćakramach - ośrodkach świadomości i duchowych mocy!
Jogasutra
Księga Jogi - Ryszi Patańdźali. Komentarze
Gematria
Mistyczna Numerologia
Kosmogram Gematryczny
Listy od Mistrza
Duchowe nauki i rady zawarte w listach od Himalaya Master do Uczniów
Gâthâ
Nauki wierszem, poematy i powiedzenia metryczne
Słownik
Himalaya Wiki
 
 


KSIĄŻKI, SKRYPTY, CD
PREZENTY DLA SPONSORÓW
Nowości:
Devanagari
praca zbiorowa
blok do ćwiczeń
kaligrafii sanskrytu
Czohanija 2008
Himalaya Tirtha Sangha
Pieśni duchowe, bhadżany, hymny wedyjskie, mantramy nagrane podczas Festiwalu Czohanija 2008.
Sukha Sutra
The Himalaya Master
Płyta CD, 42 afirmacje piosenki, które pomagają rozwinąć cechy bogactwa duchowego i materialnego.
Przekazy Mistrza Himalaya TOM 2
Himalaya Master
Perły Duchowej Wiedzy. Kolejne odpowiedzi na nurtujące pytania, porady i wskazóowki. Autor prostuje wiele zagmatwanych zagadnień z dziedziny Rozwoju Ducha, Jogi, Medytacji, Religii, Mistyki.
Aktualna lista prezentów
 
 
Licznik odwiedzin: 4627614
Ostatnia aktualizacja strony:
16-06-2017, 00:18
Kurs wprowadzający w Radźa Joga.
Droga w Światy Nadzmysłowe – Radźa Joga Nowoczesna

1. Cel i Środki
2. Zasady [Ŗta]
3. Szkoły Tajemne [Sampradaya/h]
4. Ścieżka [Marga/h]
5. Wyniki
6. Jama (Oczyszczanie)
7. Nijama (Nabywanie cnót)
8. Asana (Postawa życiowa)
9. Pranajama (Rytm życiowy)



VII.
NIJAMA [Niyamā/h]
(Nabywanie cnót)


Uprawianie jamy miało za cel oczyścić twe ciała z przeszkadzających zanieczyszczeń. Usuwając je robisz wolne miejsce dla wbudowania w twe ciała zalet, które uprzednio nie mogły się w nich zmieścić. Wiesz już, że nijama obejmuje "szatsampatti", czyli sześć cnót zdefiniowanych ściśle jeszcze za czasów Śankaraczarji. Podobnie, jak w przypadku pięciu przykazań jamy, tak i pojęcie sześciu cnót rozszerzyło się znacznie od czasów staroindyjskich.

Pierwsze z tego "uzdatnienia poszóstnego" nosi nazwę szama [Shama/ħ] i obejmuje kontrolę nad myślami. Idzie o to, abyś o każdej myśli swojej wiedział, że ona jest i co robi; inaczej mówiąc, abyś nie dopuszczał do powstawania myśli podświadomych. Dotychczas zdarzało ci się bardzo często, że w czasie, gdy miałeś czymś zajętą uwagę, myśl twoja pracowała w całkiem innym kierunku, a mało kiedy uświadamiałeś sobie potem przebieg tej myśli. Obserwując siebie uważnie, spostrzeżesz, jak często podczas czytania, pisania, nawet liczenia, myślisz równocześnie o czymś zupełnie innym. Nawet podczas myślenia o czymś z uwagą, biegnie druga myśl podświadomie w innym kierunku.

Z takich myśli podświadomych rodzą się owe niewytłumaczone na pozór, nastroje przygnębienia i zgryźliwości, bo myśli tych nie kontrolujesz, więc bez przeszkody dochodzą do pesymistycznych nielogiczności. Różne pokusy często mają również źródło w takich myślach niekontrolowanych, bo zanim się spostrzeżesz, myśl taka wzbudzi już współdrganie w ciele astralnym, a ono następnie zadziała dalej w dół aż do ciała fizycznego. „Albowiem naprzód przychodzi proste pomyślenie, potem żywe wyobrażenie, potem upodobanie, potem występne poruszenie serca, na koniec przyzwolenie" (E. 80). A to "proste pomyślenie" bywa często podświadome, nie wiesz nawet, że takie pomyślenie już w tobie powstało, a spostrzegasz się dopiero, gdy pokusa już rozkołysze twoje ciało astralne.

Drugim zadaniem, równie ważnym, jest kontrolowanie myśli pod względem ich "wieku". Zwyczajni ludzie, zwłaszcza tzw. "praktyczni", bywają bardzo wygodni. Zamiast tworzyć nowe myśli, posługują się z upodobaniem myślami dawnymi, wydobytymi z lamusa pamięciowego, nawet nie własnymi, lecz wpojonymi im jeszcze na ławie szkolnej lub zaczerpniętymi w ogóle skądś z zewnątrz. Takie myśli gotowe, tylko odświeżone w mózgu na nowo, rzadko kiedy dadzą się dostosować ściśle do rzeczy nowych. Dlatego też takie "praktyczne" myślenie jest, co najmniej, bardzo zacofane, jeżeli nie wprost błędne. A od tego musisz być wolny. W światach nadzmysłowych będziesz napotykał ciągle zjawiska najzupełniej nowe, do których nie dorosło twoje dawne myślenie, wydobyte ze starych zasobów. Jeżeli zatem obserwujesz jakiekolwiek zdarzenie lub zjawisko, uważaj pilnie, czy pojęcie o nim urabiasz sobie nowymi myślami, właśnie wydobytymi z przedmiotu obserwowanego, czy też wpadasz w nałóg dotychczasowy i operujesz myślami gotowymi z twych doświadczeń dawniejszych.

Trzecim zadaniem jest umiejętność odróżniania nie tylko myśli starych od świeżych, lecz także myśli własnych od obcych. Zapewne nie zwracałeś na to dotychczas uwagi, ile myśli bierzesz z zewnątrz, bez kontrolowania ich wartości. W tym roju myślaków, który owija chmurą twe ciało myślowe, stosunkowo niewiele mieści się "inspiracji" wartościowych, bo wiesz już, że obce myśli, to inspiracje, bez względu na ich wartość. "Równe przyciąga równe", zatem otaczają cię myśli dorównujące swym poziomem twoim myślom. Gdy oczyścisz swe ciało myślowe, przerzedzi się ten obłok myślaków, które cię dotychczas otaczały, bo myśli wysokie są stosunkowo rzadsze. Wysokie drgania twego oczyszczonego ciała myślowego będą odtrącać wszelkie niższe myślaki, podobnie jak widełki stroikowe odtrącają zbliżone do nich przedmioty. Dopiero wtedy twoje inspiracje zaczną przybierać na wartości, zasługiwać na miano natchnień prawdziwych. Wówczas będą pochodzić już nie od ludzi zwyczajnych, lecz od Mistrzów lub od innych wzniosłych Istot Duchowej Hierarchii.

Czwartym wreszcie zadaniem jest kontrola logiczności myślenia. Nie wystarczy tu myśleć podświadomie, a uświadomić sobie tylko wniosek końcowy. Powinieneś zanalizować krytycznie cały łańcuch myślowy, zbadać, czy jego ogniwa wiążą się ze sobą logicznie, sprawdzić, czy nie ma w nim przerw lub przeskoków, a zwłaszcza skontrolować czy nie włączają się do łańcucha wnioskowania jakieś myśli zabłąkane z zewnątrz. Wtedy będziesz mógł mieć gwarancję, że cały łańcuch myślowy zbudowałeś prawidłowo, a zatem wniosek ostateczny musi być logiczny. W ten sposób dojdziesz do myślenia naprawdę "zdrowego", a takie zdrowe ciało myślowe będzie oddziaływało uzdrawiająco na twe ciała niższe.

Drugim z sześciu "przygotowań" jest dama [Dama/ħ] czyli kontrola nad postępkami. Nie idzie tu od razu o postępki doniosłe, ale w pierwszej linii o te mniej ważne, które właśnie najłatwiej uchodzą twej kontroli. Zważ, ile to ruchów wykonujesz nieświadomie. Idąc machasz rękami lub kiwasz głową, siedząc bawisz się palcami lub pierwszym lepszym przedmiotem, który ci w ręce wpadnie. Czynisz to bezmyślnie, a całkiem niepotrzebnie. Marnujesz na to wiele energii ciała eterycznego, którą mógłbyś spożytkować owocniej. Przypatrz się sobie, a spostrzeżesz, że ty nawet chodzić nie umiesz. Idąc uderzasz o chodnik obcasami tak mocno, jakbyś go miał rozbić lub posuwasz się po nim, jakby nogi twe miały go oszlifować obuwiem. W dodatku niesiesz bez potrzeby rękawiczki lub ciężką laskę, którą się nie podpierasz, tylko uderzasz nią z całym skupieniem o kamienie chodnika. Bez tych przedmiotów nie wyszedłbyś na ulicę, ale pakunek półkilowy już by ci ciążył, więc każesz go ze sklepu dostarczyć sobie do domu. Wychodząc z domu, zamykasz drzwi bezmyślnie, a potem w połowie drogi wracasz, bo nie wiesz, czy zamknąłeś drzwi czy zostawiłeś otwarte. Jedząc, czytasz lub rozmawiasz z taką uwagą, że potem nie wiesz, co zjadłeś, ile zjadłeś i czy w ogóle już jadłeś. Pisząc list przypominasz sobie dopiero po jego zaklejeniu, że właściwie napisałeś o wszystkim innym, tylko nie o tym, co było celem twego listu.

Otóż, takie wypadki – i tysiące podobnych – nie powinny się zdarzać uczniowi tajemnemu. Każda czynność, czy to drobna, czy ważna musi mieć swe umotywowanie logiczne, w przeciwnym razie byłaby niepotrzebna. Ponadto, każda powinna wynikać logicznie z poprzedniej. Jeżeli idziesz na przechadzkę, aby użyć powietrza, nielogiczne byłoby kierowanie się w ludne dzielnice miasta. Słuchając koncertu, nie zyskasz nic z niego, jeżeli będziesz wówczas myślał o swych interesach lub rozmawiał z sąsiadką. Udając się w podróż kilkugodzinną, nie masz po co zabierać ze sobą zapasów żywności. Mając do załatwienia jedną sprawę zaraz, a drugą bez ograniczenia terminu, nie zaczynaj od tej drugiej, bo może ci potem zabraknąć czasu na pierwszą. Chowając przedmioty do szaf lub szuflad, zwróć uwagę na to, gdzie je kładziesz. Gdybyś to czynił bezmyślnie, nie tylko nie znalazłbyś ich potem, lecz na dodatek poprzewracałbyś inne przedmioty, o których jeszcze pamiętasz, gdzie leżą, a potem musiałbyś szukać i tamtych.

Układając je, popełniałbyś nielogiczność, kładąc na spodzie te, których często potrzebujesz, a na wierzchu mniej używane. Wszystko to są rzeczy zrozumiałe wprawdzie same przez się, a jednak przyznasz sam sobie, że nie zawsze trzymałeś się tu najprostszej logiki. Do kontroli postępków należy zatem układanie czynności w pewnym porządku logicznym, aby jedna z drugiej wynikała, a nie sprzeciwiała się jej lub ją niweczyła. Ćwicząc się w tym starannie, dopiero spostrzeżesz, ile to czynności musiałeś wykonywać bez potrzeby, bo uniknąłbyś ich przy odrobinie uwagi i zastanowienia. Wówczas ocenisz, ile czasu i energii na nie marnowałeś.

Uparama [Uparama/ħ] jako trzecie przygotowanie, zawiera w sobie, przede wszystkim, wytrwałość w utrzymywaniu się na swej drodze życiowej, a następnie liczenie się z rzeczywistymi warunkami tej drogi. Można to ująć w jedno słowo: obowiązkowość. Jeżeli podjąłeś się czegoś z pełną świadomością, to jest już twój obowiązek i masz go wykonywać z całą sumiennością. Zanim przyjmiesz na siebie nowe zobowiązanie oblicz dokładnie czy sprostasz mu, a przede wszystkim, czy to potrzebne. Podejmując się lekkomyślnie nowych obowiązków, mógłbyś dla nich zaniedbywać dawniejsze, może ważniejsze od nowych. Oczywiście, że wszelka zmiana jest miła i przyjemnie byłoby co pewien czas zmieniać swe obowiązki, swe czynności niż wykonywać ciągle te same. Ale obowiązki spełniasz nie po to, aby ci było przyjemnie, lecz po to, abyś był na świecie potrzebny. Nie robiąc nic, byłbyś pasożytem, trutniem, zabierałbyś tylko miejsce innym na świecie. Jeżeli sądzisz, że gdybyś miał swobodę wyboru, potrafiłbyś wybrać sobie obowiązki o wiele bardziej odpowiadające twym zdolnościom i korzystniejsze dla bliźnich, to po prostu bluźnisz, bo przypisujesz sobie rozum większy niż tym wzniosłym Istotom, które rządzą zarówno światem jak i tobą.

Gdybyś był naprawdę zdatny do innych obowiązków, otrzymałbyś je niewątpliwie. Spełniaj zatem twe dotychczasowe obowiązki z całą miłością i dokładnością, abyś wykazał tym, że potrafisz wykonywać każde. Wtedy dopiero do innych dorośniesz. Nie uważaj jednak twych obowiązków za przymus, za niewolę. Wykonując je nie strój miny galernika. Wszak nikt cię do nich nie zmuszał, wziąłeś je na siebie sam, z całą świadomością tego, że przyjmujesz je po to, aby je wypełniać. Skoro dobrowolnie je na siebie przyjąłeś, mógłbyś je z własnej chęci porzucić, nawet dziś, natychmiast. Jednak, przyjąwszy je na siebie, przyjąłeś też ich następstwa. Porzucając, poniesiesz też konsekwencje tego porzucenia. Masz wolny wybór i zupełną swobodę, nikt cię tu nie ponagla, ani w tym, ani w tamtym kierunku.

Zastanów się jednak poważnie i zajrzyj w głąb duszy, a zobaczysz to, czego byś chciał naprawdę. Chciałbyś, aby można było porzucić obowiązki i by kto inny, a nie ty, ponosił następstwa tego porzucenia. Tak się jednak nie godzi postępować, zabrania ci tego twoje sumienie. A więc, sumienie chce czego innego, a ty czego innego. Jesteś w niezgodzie z sumieniem. Stąd wynika niechęć do obowiązków. Bo jesteś w niezgodzie nie ty, tylko twoja jaźń niższa, twe ciała. One nie lubią obowiązków, wolałyby zabawę i przyjemności. A nie lubią dlatego, bo jeszcze nie są oczyszczone, jeszcze w nich tkwi egoizm, zarozumiałość, całe góry tego śmiecia, które masz dzięki wykonywaniu zaleceń jamy usunąć.

Tutaj, w uparamie, idzie o coś innego. Masz nie usuwać, lecz wbudowywać. Masz wbudować w swą naturę to stałe i silne przeświadczenie, że ty nic nie musisz. Jesteś istotą wolną i swobodną najzupełniej. Masz zawsze i wszędzie niczym nie skrępowany wybór. Możesz w każdej chwili postąpić w sposób wprost przeciwny niż dotychczas, a jeżeli tak nie postępujesz, to tylko dlatego, że sam nie chcesz. A nie chcesz dlatego, bo myślisz już o tyle logicznie, że nie oczekujesz, aby można było wybrać samą przyczynę, bez skutków. Wolisz zatem te, a nie inne, następstwa.

Jeżeli spotykają cię przykrości lub cierpienia, które pozornie nie są następstwami tych obowiązków, jako wprost z nimi nie związane, to zauważ, że właśnie dlatego wybrałeś te, a nie inne obowiązki, aby móc przy nich odcierpieć owe przykrości. Wybrałeś je może nie wczoraj i nie przed rokiem, ale sam je wybrałeś na pewno. Wiesz już tyle o reinkarnacji i o karmie, aby pojąć, że te warunki, w których teraz żyjesz wybrałeś sobie przed swym obecnym wcieleniem. Czy wybrałeś sam czy przez Lipika, to rzecz obojętna, bo wybór odbywał się na równiach arupa, na których nie jesteś czymś innym niż Lipika. Patrząc z tego punktu widzenia na swe zadania życiowe, będziesz układał je zgodnie z celami rozwoju, zarówno własnego, jak całej ludzkości. Zrozumiawszy swój cel, będziesz doń dążył wytrwale, bez zniechęcania się i zbaczania z drogi obranej dla uzyskania jakichś ubocznych celów lub uniknięcia przeszkód i konieczności ich przezwyciężania. "Dobrze jest, że doświadczamy niekiedy przykrości i przeciwności, albowiem one częstokroć budzą serce w człowieku, przypominając mu, że jest na wygnaniu i że przeto nie ma pokładać nadziei w żadnej rzeczy tego świata" (E. 75).

Titiksza [Titikśa] opiera się właśnie na takim zrozumieniu swych zadań życiowych i na wynikającej stąd cierpliwości w znoszeniu niepowodzeń i przykrości. Obejmuje nadto tolerancję wobec wszystkich ludzi i stworzeń. O tej wyrozumiałości dla bliźnich mówi się wiele, ale rozumie się pod nią częściej pobłażliwość i słabość niż tolerancję. W swoim otoczeniu masz ludzi różnych: złych i dobrych, głupich i rozumnych. Jednych nie znosisz, drugich lubisz, chociaż wiesz już, że nie ma ludzi złych ani głupich, a są tylko błądzący, bo nie wiedzą ["Jeśli chcesz, aby cię drudzy znosili, znoś drugich. Patrz, jak ci jeszcze daleko do owej prawdziwej miłości i pokory, która na nikogo nie umie się gniewać albo obruszać, jeno na siebie. Niewielka to rzecz, umieć obcować z dobrymi i łagodnymi: to bowiem z przyrodzenia wszystkim się podoba; bo każdy lubi spokój i bardziej miłuje tych, którzy się z nim zgadzają" (...) (E. 146)]. Gdyby ci jednak powiedziano, że jutro wszyscy wyjadą do Ameryki i nie wiadomo czy wrócą, to zachowałbyś się całkiem inaczej wobec tych ludzi, z którymi się stykasz. Byłbyś bardziej wyrozumiały dla ich błędów i słabostek, nie żądałbyś od nich, aby byli takimi, jakimi ty chciałbyś ich mieć, nie kierowałbyś się wobec nich tak bardzo swymi upodobaniami i niechęciami.

A przede wszystkim, nie czułbyś się tak osobiście urażony przez lada drobiazg lub słówko z ich strony. Powiedziałbyś sobie: "Jutro już się z nimi rozstanę i może nigdy ich nie zobaczę" i łatwiej przebaczyłbyś im te drobnostki, których im teraz wybaczyć nie możesz. Zdobyłbyś się na znacznie więcej serdeczności i współczucia dla nich i starałbyś się szczerzej, aby nie być dla nich przykrym. Niejedną przysługę, której im wyświadczyć dziś ci się "nie chce", bo możesz jutro, wyświadczyłbyś im zaraz, nim odjadą, aby zachowali dobrą pamięć o tobie. O ileż gorliwiej wykonywałbyś to wszystko, gdyby ci powiedziano, że oni już jutro umrą. Nawet dla twego wroga znienawidzonego wykrzesałbyś iskierkę sympatii i pojednania. Przecież nie możesz wiedzieć, czy któryś z nich nie umrze do jutra. Zostaniesz wówczas z wiecznym wyrzutem w duszy, żeś się z nim nie pojednał, nie wybaczył mu uraz i nie naprawił krzywd, jakie mu dawniej wyrządzałeś. Titiksza właśnie żąda od ciebie, abyś wobec wszystkich współludzi zachowywał się zawsze tak, jakbyś widział ich po raz ostami, jakby jutro mieli z pewnością umrzeć. Postaraj się przemyśleć to w duszy jak najżywiej i przyswój to sobie jako zasadę postępowania z ludźmi w życiu. Natomiast wobec rzeczy zachowaj się w sposób nieco odmienny. Zachowuj się wobec nich tak, jakbyś ty miał jutro umrzeć. Przez to one przestaną być dla ciebie tak niesłychanie ważne i cenne, tak warte posiadania, tak zazdrośnie bronione, aby ich kto inny nie używał. Podobnie zachowuj się wobec zdarzeń, wobec rozczarowań lub przykrości. Zniesiesz je o wiele łatwiej, gdy pomyślisz, że one jutro już się skończą. Nie będziesz miał nawet ochoty żalić się na nie komukolwiek, aby nie wydać się mu tak marnym i niecierpliwym w chwilach ostatnich.

Piątą w grupie sześciu przygotowań jest śraddha [Śraddhā/ħ], czyli wiara i ufność w siebie. Nie ma to jednak nic wspólnego ze zbytnią pewnością siebie, jaką cechują się ludzie zarozumiali lub bezczelni. Śraddhę nosi się w sobie, nie na sobie. Na zewnątrz nikt jej nie spostrzega, bo ona odnosi się do zdarzeń, nie do ludzi. Wspomniałem ci już, że na "ścieżce" będziesz stawał oko w oko ze zdarzeniami dotychczas ci nie znanymi, a będziesz stawał sam, bez niczyjej opieki lub ochrony. Jakże więc wytrzymałbyś je, skoro wobec zdarzeń codziennych, dobrze ci znanych rozumem i doświadczeniem życiowym, tracisz ufność w siebie?

Sam wiesz, jak marne są czasem przeszkody lub przeciwności, które odbierają ci ufność w siebie, zniechęcają do dalszych prób. Jednakże nawet dziesiątki i setki niepowodzeń nie powinny cię zrażać do prób ponownych. Jedynym powodem do zaprzestania dalszych wysiłków powinno być tylko przeświadczenie, że na drodze wybranej nie jest możliwe osiągnięcie celu i to dla nikogo, nie tylko dla ciebie jednego. Zapamiętaj przy tym zdanie św. Augustyna: "Potuerunt hi et hae, cur non tu Augustine?" ("Mogą inni, dlaczego nie ty, Augustynie?"). Jeżeli inni mogli dojść do celu tą drogą, to dlaczegóż i ty miałbyś nie dojść? Przecież masz iść w ślady Mistrza, a jakże pójść zdołasz, skoro potykasz się już przed progiem? Jakże ma Mistrz podać ci rękę pomocną, skoro tracisz ufność w nią, skoro nawet tracisz wiarę w istnienie tej ręki?

Rzecz prosta, że te potęgi, które chciałyby cię zatrzymać na ziemi, w swym panowaniu, będą wszelkimi sposobami zaciemniały i podważały w tobie wiarę w Mistrza i ufność we własne siły. To są właśnie te okresy ciemności duchowej, o której ci wspominałem. W nich będzie ci się wydawać, że cała wiedza tajemna ze swymi naukami o Mistrzach i o siłach wyższych w człowieku, to brednie lub obłęd, szydzący ze zdrowego rozsądku, że droga, którą idziesz nie wiedzie do światła, lecz prosto w jakąś ciemność bezdenną. Jeżeli wówczas stracisz wiarę w Mistrza, przestanie on istnieć dla ciebie naprawdę. Gdy stracisz wiarę we własne siły, stracisz i te siły, a wówczas staniesz się łupem rozpaczy lub obłędu. Dlatego to tak niezbędna jest samokontrola myśli, jako pierwsze z przygotowań. Ciemność duchową mogą podsycać tylko twe myśli stare, pochodzące jeszcze z czasów przed twym wstąpieniem na ścieżkę. One to przeszkadzają ci wierzyć w coś nowego dlatego tylko, że jest to sprzeczne z nimi.

Dlatego też, nie bądź zbyt pośpieszny w sądach, a zwłaszcza w zaprzeczaniu. Gdy słyszysz lub czytasz o czymś odmiennym od twych dotychczasowych pojęć lub doświadczeń, nie mów pochopnie, że to nieprawda lub, że to istnieć nie może. Wstrzymaj się ze swym sądem, abyś go potem nie musiał poprawiać. Bądź jednak zawsze gotów zmienić swój sąd bez żalu, gdy tylko przekonasz się, że był mylny. Inaczej mówiąc, pozbądź się uporu w myślach, bo upór, to zacofanie. Taki upór miewają zwykle ludzie, gdy mówią, że "zasady" nie pozwalają im zmienić zdania. Zwłaszcza wobec rzeczy nowych, nie upieraj się przy swych "zasadach" starych, lecz bądź zdolny wyrobić sobie pojęcia całkiem nowe, tym rzeczom odpowiednie.

Szóstym, ostatnim przygotowaniem jest samadhana [Samādhāna], równowaga wewnętrzna, co oczywiście nie jest równoznaczne z wewnętrzną obojętnością. Stoicyzm polega właśnie na obojętności wobec wrażeń przykrych i miłych, zmierza zatem do pewnego przytępienia wrażliwości. Samadhana natomiast, jest jednym z przygotowań, nie może zatem być jego brakiem, a więc np. brakiem wrażliwości. Stopnie ścieżki będą rozwijać w tobie wrażliwość we wszystkich kierunkach. Czym innym jest jednak odczuwanie wrażeń, a czym innym poddawanie się wrażeniom. Mamy na myśli osiągnięcie tego, abyś odczuwając wrażenia, zarówno najsilniejsze jak i najsubtelniejsze, umiał nie ulegać żadnemu z nich, nie dał się im opanować. Powinieneś stale zachowywać pełną władzę nad oddziaływaniem wrażeń na ciebie, nie dać się im nigdy wytrącić z równowagi.

Gdy cię spotkała radość wielka, oddawałeś się jej bez pamięci i bez miary, po prostu "nie posiadałeś się" z radości, jak to się słusznie określa. Gdy natomiast spotkało cię niepowodzenie lub boleść, wpadałeś od razu w bezdenną rozpacz. Otóż, od takich wyskoków i wybuchów masz się odzwyczaić, masz się zawsze "posiadać", nigdy siebie nie tracić. Źle świadczyłyby o twej równowadze wewnętrznej takie ciągłe wahania, takie przeskoki od radości do rozpaczy, od optymizmu do pesymizmu. Wiesz, że nie idzie tu o zobojętnienie. Wolno ci odczuwać radość i smutek, a nawet potrzeba, abyś je odczuwał jak najżywiej, bo z tego odczuwania ukształtują ci się i dojrzeją narządy duszy. Idzie o to, abyś nie wpadał w nie bez miary, nie tonął w nich całkiem, nie tracił w nich siebie i zdrowego sądu o rzeczach.

Poddając się takim wahaniom, zużywałbyś niepotrzebnie wiele energii duszy na te gwałtowne drgania twego ciała astralnego, a tej energii potrzebujesz do ważniejszych celów. Jest to tak samo, jakbyś mając pisać wziął ręką ogromny zamach i ugodził w papier piórem tak silnie, że zostałby przebity, natomiast do pisania wystarczy znacznie mniej energii. Zatem oszczędzaj siły duszy tak samo, jak oszczędzasz siły fizyczne, bo to, co zaoszczędzisz da ci zwiększenie twej wartości ponad ludzką przeciętność. Siły te będą ci bardzo potrzebne w chwilach niebezpieczeństwa lub zaćmienia duchowego, w chwilach nieszczęść lub zawodów, abyś pod ich brzemieniem nie upadał, nie tracił wiary w swe siły.

Oto świta Ci w głowie wyobrażenie o tym, czym jest szatsampatti. Nie wyczerpuje ona jednak zakresu twych zadań na stopniu nijamy, bo owo uzdatnienie poszóstne, a wiec cała szatsampatti razem, tworzy dopiero jedną z czterech cnót, które masz wbudować w twe ciała. Cnoty te, znane w szkołach tajemnych, także pod mianem czterech kwalifikacji, są następujące:
- wiweka [Viveka] - rozróżnianie rzeczy trwałych od znikomych,
- wiraga [Virāga]- moc nie dbająca o wyniki starań,
- szatsampatti [Saśthampatti]– znane ci już sześciostopniowe przygotowanie i
- mumukszu [Mumukśu] – dążenie do wyzwolenia.

Przy wyliczaniu stopni ścieżki nie było potrzeby ich wymieniać, spostrzeżesz sam, jak te "kwalifikacje" są zbieżne z zadaniami jamy i nijamy, które poznałeś dotychczas.

Najwięcej szczególnych starań wymaga wiweka. Dobrym do niej przygotowaniem jest takie zachowanie wobec ludzi, jakby oni już nazajutrz mieli umrzeć, a wobec rzeczy takie, jakbyś ty sam miał umrzeć jutro. Zachowując odpowiedni dystans, łatwiej dostrzeżesz to, co w ludziach i rzeczach jest przemijające, a co ma znaczenie trwałe. Zaczniesz wówczas pojmować, że słowa, a nawet postępki twych bliźnich, to szczegóły przemijające, chwilowe, bez trwałego znaczenia, a ważne są w nich tylko ich skłonności, ich uzdolnienia, ich linie, po których idą, a raczej tylko same kierunki tych linii.

Człowiek niewykształcony, który w słowach nieudolnych i postępkach szorstkich, ujawnia swą prawość charakteru i altruizm, będzie dla ciebie wartościowy, bo jego prawość i miłość do ludzi, to linia, po której idzie, a brak wykształcenia i szorstkość w zachowaniu się, to tylko szczegóły przemijające, bez trwałego znaczenia. Pozostawi cię natomiast całkiem zimnym czyjeś stanowisko społeczne, wpływy, majątek, ogłada towarzyska, nawet zasób wykształcenia książkowego. Nie zwiodą cię słówka pochlebne lub pięknie brzmiące frazesy, jeżeli pod nimi wyczujesz fałsz, egoizm, interesowność, bo u takiego człowieka nie dopatrzysz się żadnej linii życiowej lub, co gorsza, ujrzysz linię wyraźnie w dół biegnącą. Nawet działalność społeczna, praca naukowa lub twórczość artystyczna znajdzie twe uznanie wtedy tylko, gdy dany człowiek uprawia ją nie z pobudek egoistycznych, bo rozstrzygające w twym wartościowaniu będą zawsze same pobudki, a nie to, jakimi środkami są urzeczywistniane.

Podobny sprawdzian zastosujesz do przedmiotów, do zjawisk natury i do zdarzeń. Patrząc na kwiat, zauważysz w nim to, co jest trwałe, a więc kwitnięcie, dążenie do rozwoju, i odróżnisz od rzeczy tak znikomych jak jego kształt szczególny, barwa, liczba płatków itp. Oglądając las, podkreślisz jego cechy trwałe takie jak: ochrona przed wiatrem, mieszkanie dla ptactwa i zwierzyny, zbiornik ożywczego powietrza, i odróżnisz od cech przemijających jak jego wiek, drzewostan, wartość opałowa lub budulcowa itd. Rozmyślając o wojnie, pominiesz jej stosy trupów, zniszczenie mienia i przesunięcie granic politycznych, ale zwrócisz uwagę na zmianę formy rządów po wojnie, objawy bohaterstwa jednych wojsk wobec tchórzliwego egoizmu drugich, rozwój śmiercionośnej techniki, zasady układów pokojowych. Rzecz tak powszednia jak np. lampa, odkryje ci swą wartość dla nauki, pracy, komunikacji, bezpieczeństwa, a nie zaprzątnie ci uwagi szczegółami tak znikomymi jak jej wartość w pieniądzu, nawet artystyczna, materiał oświetleniowy, wygodna konstrukcja lub zalety dla zdrowia.

Wiraga opiera się na wynikach twych ćwiczeń w Karma jodze. W poprzednim rozdziale znalazłeś wskazówki, że najzupełniej obojętne powinno być dla ciebie to, czy wynik twych czynności odpowiada oczekiwanemu. Teraz masz pójść jeszcze dalej. Obojętne powinno ci być jeszcze to nawet, czy zamiary twe w ogóle zdołasz wprowadzić w czyn, nie mówiąc już o owocach tego czynu. Gdy wstąpisz na ścieżkę, zdarzać ci się będzie coraz częściej, że czynnościom, nawet najprostszym i najłatwiejszym, będzie stawać na przeszkodzie jakieś zadanie niespodziewane i pilne, dla którego będziesz musiał zaplanowaną czynność odłożyć na później. Będzie dosłownie tak, że ilekroć powiesz sobie: "Teraz zajmę się tym a tym" już przed zaczęciem pojawi się konieczność zajęcia się czymś innym. Nie będziesz mógł czynić tego, co chcesz, lecz coś całkiem innego, nieoczekiwanego i nieprzewidzianego.

Takie sposobności zsyła ci Mistrz, abyś mógł uprawiać wiragę, a zarazem sprawdzać, jak daleko posunąłeś się naprzód w oczyszczaniu się ze zniecierpliwienia. Początkowo nie będzie ci łatwo zwalczyć zniecierpliwienie gdy np. właśnie wychodzisz z domu w pilnej sprawie, a w drzwiach zastępuje ci drogę gość, którego musisz przyjąć. Nawet najbłahsze drobnostki będą cię uczyły wiragi. Gdy sobie powiesz: "Teraz będę czytał" właśnie po otwarciu książki będziesz musiał oderwać się od niej, aby załatwić jakąś pilną sprawę lub wykonać czynność, której wcale nie przewidywałeś. Gdy ułożysz się w łóżku do snu, aby rozkoszować się spokojnym wypoczynkiem, będziesz musiał wstać, nawet kilkakrotnie, zanim wreszcie położysz się spokojnie, rozmyślając o tym, ile to rzeczy nieprzewidzianych może się mieścić "między ustami a brzegiem pucharu". Taki los będzie ci się wydawał prawdziwym utrapieniem, ale tylko dopóty, dopóki nie zaczniesz reagować na krzyżowanie twych planów z niezmąconym spokojem, bez cienia niecierpliwości. Dopiero wówczas odzyskasz swobodę działania, chociaż od czasu do czasu ponowią się jeszcze takie próby, abyś mógł sprawdzić, czy nawyk niecierpliwienia się z byle powodu nie wkradł się w duszę na nowo.

Trzecią kwalifikację tworzy znana ci już szatsampatti, a czwartą jest mumukszu. Wyraz ten błędnie tłumaczono jako "pragnienie wyzwolenia" lub "tęsknotę do nirwany", chociaż znacznie prościej byłoby przetłumaczyć jako "dążenie do wybawienia". Mumukszu była dla pradawnych uczniów tajemnych rzeczywiście tęsknotą do nirwany, bo wiesz już, że Praindowie świeżo tę nirwanę opuścili i czuli się źle w skrępowaniu ziemskim. Jednak dla nas, ludzi współczesnych, zbawienie nie polega na samolubnym uciekaniu z Ziemi, lecz na złączeniu się z Chrystusem. To zjednoczenie się jest naszym ideałem, abyśmy mogli z całą wewnętrzną szczerością mówić: "Nie moja, ale Twoja niech się dzieje wola!". Jeżeli zatem, mumukszu ma oznaczać "pragnienie wyzwolenia", to wyzwolenie będzie się odnosiło do naszej jaźni niższej. Masz się wyzwalać z pęt twych ciał niższych, oswobadzać się od ich władzy, pragnąć tego oswobodzenia. Tego właśnie pragnąłeś i dlatego szukałeś wstępu na ścieżkę. To pragnienie utrzymuj w sobie żywo i pielęgnuj starannie, bo ono dodaje ci sił do wspinania się po szczeblach stromych i trudnych.

Gdy dojdziesz aż tam, na szczyt, do Chrystusa, będziesz oswobodzony. Ciała twe będą wówczas nie władcami twoimi, lecz narzędziami posłusznymi i sprawnymi, którymi będziesz się posługiwał przy współpracy nad postępem ludzkości, nad jej zbawieniem. Nie będziesz tęsknił do uciekania z Ziemi, lecz do pracy na niej, zostaniesz czeladnikiem Chrystusowym. Rzecz prosta, że nie oznacza to przywiązania się do dóbr ziemskich. Będziesz wówczas już na tym stopniu, na którym nie wiąże cię nikt i nic. Będziesz oswobodzony. Wszystko, co masz, będziesz oddawał na usługi ludzkości, dla jej dobra. Sam dla siebie niczego nie zapragniesz i właśnie dlatego będziesz miał do rozporządzenia środki najpotężniejsze, jakie może mieć mocarz największy świata, abyś tych środków mógł dla świata używać.

Na stopniu nijamy masz przed sobą wbudowanie całkiem nowych właściwości na miejsce tego śmiecia, które usuwasz dzięki uprawianiu jamy. Rzecz prosta, że z tym wbudowaniem nie będziesz zwlekał aż do zupełnego oczyszczenia, zwłaszcza że ono nie kończy się nigdy, lecz w miarę jak będzie przybywać opróżnionego i oczyszczonego miejsca, będziesz w nie wstawiał stopniowo nowe własności. Dostrzeżesz wtedy, że stopnie ścieżki nie idą kolejno po sobie, lecz biegną równolegle obok siebie, tylko początek ich jest kolejny. Na dalszych stopniach spostrzeżesz to jeszcze wyraźniej.

Józef Aćarya Świtkowski


Koniec części VII
Jeśli podobał Ci się artykuł
dodaj do niego swój głos
Zobacz ranking najbardziej popularnych artykułów na naszej stronie
SZUKAJ na naszej stronie


OGŁOSZENIA
 
Poszukujemy TŁUMACZA
z języka polskiego na
CHIŃSKI
.
Prosimy o kontakt
na adres mailowy:
info@himalaya-tirtha.org

Poszukujemy TŁUMACZA
z języka polskiego na
HISZPAŃSKI
.
Prosimy
o kontakt na adres mailowy: 
sadadeva@yahoo.es
Tablica ogłoszeń
 
   
 

© 2005-2010 by Himalaya Tirtha Sangha.
Wszystkie prawa zastrzeżone. Wykorzystywanie materiałów
zawartych na stronie bez zgody jej autorów jest ZABRONIONE.
Engine by CodaTeam

Kontakt: info@himalaya-tirtha.org


Firefox 3  Submit your website to 20 Search Engines - FREE with ineedhits!
 
strona zaprojektowana
i zarządzana na platformie
Apple Macintosh
komunikację oraz wymianę
danych z serwerem ftp
obsługuje TRANSMIT 3